Adam Wasilewski - MikroNotki
/ w trakcie ewakuacji z fb /
“That which can be asserted without evidence, can be dismissed without evidence.” – Christopher Hitchens
Mariola w Kisielu.
Ok, Mastodon, heloł.
podejście nr 2.
wpis, ponownie, nr 1.
Za pierwszym razem coś mi tu zupełnie nie zatrybiło, nie wiem, pewnie miałem jakieś błędne wyobrażenia podczas dość nagłej ewakuacji z FB, teraz już nie mam. Stoicko bez oczekiwań, zobaczymy jak to się rozwinie.
W założeniu i teoretycznie ma to być taki pamiętniczek na własny (?) użytek, trochę o muzyce (co nowego/starego i fajnego mi się usłyszało - głównie rock/metal i inne ciężary, ale nie tylko), trochę o książkach (a to mini-recenzyja, a to cytaciczek - raczej mało beletrystycznie), trochę różnych innych przyuważeń i refleksjo-analiz - ale co z tego wyjdzie w praktyce: nie wiadomo.
we'll see.
no to siup.
czy ktoś już aktualizował powiedzonko "Jaram się jak kościoły w Norwegii" na "Jaram się jak rafinerie w Rosji"?
Ile lat mieliście, jak się dowiedzieliście, że np. muzyka w sklepach bywa okraszona, tu masło maślane: ultradźwiękami niesłyszalnymi dla ludzi, będącymi takimi dźwiękowymi "cookiesami", które słyszą smartfony/apki (jeśli mają akurat pozwolenie na używanie mikrofonu w tle), przez co apka wie w jakim sklepie akurat jesteś, i czy np. reklama, którą ci wyświetlono z rana zadziałała i skusiłeś się na wizytę w odpowiednim sklepie wieczorem?
mam nadzieję, że większość wie to od dawna ;)
#security #privacy #SecurityPrivacy #tracking #bigtech #devicetracking
Piekło perfekcjonistów
Czytam poważną książkę, cegłę, kolumbrynę, pani profesor napisała, o BigTechach, metadanych i inwigilacjach. Poważne wydawnictwo, Zysk i S-ka.
Czytam i czytam, i coś mi to pisanie w ogóle nie wchodzi, jakoś tak wszystko szorstko napisane, dziwne konstrukcje słowne aż kłują w oczy. Aż trafiam na taki kwiatek (mowa o okularach z kamerą):
"Projekt, wprowadzony z wielką pompą na wiosnę 2012 roku jako modny futurystyczny gadżet, szybko został uznany za kolejna koszmarną próbę napaści. Osoby noszące urządzenie nazywano "szklanymi otworami" (glassholes), a niektóre firmy wprost zakazały używania okularów w swoich obiektach"
Really? glassholes? "szklane otwory"?
No nie wierzę. Patrzę, czy tłumacz to może jakaś pani Zdzicha Dżipitowska, albo Zenia Dipelowska, ale nie, normalnie żywa osoba, Alicja Unterschuetz. Ups.
No słabiutko słabiutko, może jeszcze jakby to była książka kucharska to bym machnął ręką, ale "Wiek kapitalizmu inwigilacji" Shoshany Zuboff to chyba zbyt konkretny tekst, by tak po prostu przejść nad tym do porządku dziennego. Zwłaszcza że, o ironio, książka traktuje właśnie o tych wszystkich gigantach, wciskających nam do gardła swoje sztuczne inteligencje. Niektórym widać wcisnęli całkiem głęboko.
Czy serio to już tak teraz będzie? Że tłumacz wrzuca tekst w maszynę, poprawia przecinki i gotowe, drukujemy? Jesteśmy skazani na te wytwory-potwory słowno-składniowe, produkowane przez AI, bo tak jest szybciej i taniej? (nie wiem dla kogo taniej, książka kosztuje kilkadziesiąt złotych).
No i nie doczytałem do końca, bo to jest zupełnie nieczytalne, mimo tematu mocno na czasie. Pomijam już nawet trudny język i skomplikowane słownictwo jakiego lubi używać pani profesor, to dałoby się przeskoczyć, wiele poważnych książek było napisanych trudnym językiem i jakoś przebrnąłem. No ale nie. Nie tym razem.
#ai #aislop #ai_slop #Zuboff #tlumaczenie #czytałem #bigtech
Kilka dni temu minął mi miesiąc na Mastodonie, a nadal zaglądam na fejsbuka. Smuteczek, ale ciągle jest tam kilka osób, które lubię czytać, a które nie publikują nigdzie indziej.
Jednakowoż ostatnio najczęściej tam zaglądam po to, by kasować swoje stare wpisy.
Najpierw zacząłem usuwać wszystko co fb podsuwał we "Wspomnieniach". Założenie było proste: za rok nie będzie już żadnych wspomnień, tablica będzie pusta. Miło. No ale w międzyczasie trochę się zniecierpliwiłem, więc wyczaiłem jak usunąć wszystko naraz, albo choćby partiami, ale tak by nie zamykać konta. Udało się częściowo, posty starsze niż jakieś 8 lat nijak nie dają się usunąć hurtem (dzięki, Zuck!). No więc znów mi się zwolniło. I tak sobie klikam - co otworzę fb, to kasuję kilka postów.
I muszę przyznać, że jest to dość smętne doświadczenie: poprzetykana śmiesznymi memami kronika bulwersu, irytacji, bezsilności, strasznej polityki i strasznych na nią reakcji. Czarne Protesty, wycinanie lasów przez Szyszkę, covidowa depopulacja, zamarzający uchodźcy, protesty o TK, brednie o szczepionkach powodujących autyzm i tak dalej.
Dziwne uczucie gdy się to przegląda tak w masie, dziwnie tak sobie uświadomić, czym się żyło ostatnie kilka/naście lat, i że faktycznie były to głównie rzeczy albo nastrajające depresyjnie, albo podnoszące ciśnienie. I że chcąc nie chcąc, zostało się wessanym przez tą spiralę kontrowersji i zaprogramowanego algorytmem zaangażowania.
Lepsze to niż wizyta u psychoterapeuty, widać wszystko jak na dłoni, oczy otwierają się same i to w szybkim tempie. Nie trzeba miesięcy rozkmin, wystarczy kilka minut skrolowania w przeszłość.
Jestem już na roku 2012 :)
Let's the healing begin!
a znacie CUJO! ?
od dłuższego czasu jestem zachwycon, i ciągle czekam na więcej, bo te kilka kawałków to zdecydowanie za mało. Przydałaby się cała płyta :)
https://www.youtube.com/watch?v=LjIS2EGOnZ4
#rock #polskirock #muzyka #muzykarockowa #TerazSlucham
#terazczytam, #czytam, a w zasadzie to #czytałem kryminał "**Ukryta sieć**" **Jakuba Szamałka**. 3 tomy. Szkoda, że takie krótkie.
W sumie to jestem lekuchno zdziwiony że mi to tak weszło, bo w zasadzie od lat prawie nie czytam powieści, wolę literaturę faktu, popularnonaukową i tym podobne, a tu proszę, łyknąłem całość w superszybkim tempie - to pewnie przez te wszystkie technikalia i aktualność w temacie internetu i tego co się w nim dzieje, a czego przeważnie nie widzimy.
Świetnie się to czyta ("Autor raczej Nobla nie weźmie, ale ostatecznie czyta się nieźle ;) ). Styl bardzo Larssonowy (bardziej Larssonowy niż styl Lagercrantza :P ). Biorąc pod uwagę ile pożytecznych treści na temat bezpieczeństwa w sieci zawarto w tych powieściach, myślę sobie, że dobrze by było, aby ta trylogia była kolejną trylogią na liście lektur szkolnych :)
w końcu przyleciała nowa płytka od Crippled Black Phoenix, cudnie, tyle czekania, i jest.
Mniej cudnie, że mam jakiegoś bliżej niesprecyzowanego stresa i boję się włączyć i posłuchać. łel.
Chyba musi jeszcze poleżeć.
Ostatnio oglądamy sobie różne stare filmy, a jako że wiosna idzie a nastroje jakoś niebyt wiosenne, to celujemy głównie w komedie, albo obyczajówki z pozytywnym wydźwiękiem. No i tak to wczoraj, po kilku/nastu latach, obejrzeliśmy ponownie film "Bazyl. Człowiek z kulą w głowie".
Mimo tylu lat, nadal wspaniały :)
W recenzjach narzekają, że przerost formy nad treścią, że za dużo scenografii, a za mało fabuły. To chyba piszą wilcy, nie ludzie. Ten nadmiar wszystkiego jest przecież cudowny, wszystkie te upcyclingowe wymysły, duperele, abstrakcyjne wynalazki i pomysły to przecież jest właśnie to, po co się ogląda ten film - żeby nacieszyć oko, a przy okazji porechotać z Dominique'a Pinon'a machającego jęzorem, gdy usiłuje zwabić psa :) a nie po to, żeby po seansie formułować krytyczne uwagi dotyczące rażącej płytkości semantycznej komunikatu oraz strukturalnych deficytów scenariusza ;)
No i nie mogłem się powstrzymać od spreparowania obrazka na kanwie jednej ze scen (ech ta francuska fonetyka ;) )
#NowListening #TerazSlucham #musicwomenwednesday #electro #rock #buyCD #SierraVeins #darksynth #music
Hosanna!, nareszcie! przyleciała, na fizycznej płycie CD! :)
Sierra (Veins) "A Story of Anger"
Gdy ze 2 lata temu gdzieś tam przypadkiem usłyszałem ten album, porwał mnie od pierwszych dźwięków. Bez sensu chwilę zwlekałem zanim zdecydowałem, że może jednak sobie ten album zakupię, i nagle zonk, nakład wyczerpany. Smuteczek. Porzuciłem nadzieję prawie całkiem, gdy nagle zobaczyłem, że znów jest! Wznowienie, pod nową nazwą (Sierra Veins), ale co tam - ważne, że muza ta co trzeba ;)
Nie jestem jakimś wielkim fanem elektroniki, ale ta masuje mi mózg należycie. Pewnie dlatego, że budowę te kawałki mają dość rockową, a nie stricte elektoniczno-techniawkową (choć i takie bywają zacne, nie ukrywam), a do tego brzmią potężnie. I pewnie gdyby ktoś zrobił wersję z dodatkowymi gitarami, obstawiam, że wystarczyłoby dograć dodatkową ścieżkę, i byłoby git. Tylko czy jest sens to robić? Ciężar i mrok już tu są.
Drugą płytę kupiłem od razu, nie ma co czekać na wyczerpanie nakładu ;)
Polecam i zalecam.
to chyba będą najczęstsze moje hasztagi.
DM mnie wzięli z zaskoczenia (podobnie jak kilka innych zespołów ostatnio, np Dream Theater albo Moonspell) - przypadkiem jutub podrzucił mi kawałek koncertu z Meksyku i weszło mi to w głowę niemal z biegu niesamowicie.
Depeszem byłem za smarkacza, potem mi całkiem przeszło, dość szybko przepoczwarzyłem się w metala, po "Ultra" to już zupełnie nie było punktów zaczepienia. "Playing the angel", choć bardzo dobra, gdzieś mnie minęła, kolejne albumy odbierałem jako zapchajdziury i męczybuły, aż tu nagle, po latach, trafiła się TA koncertówka. "M. Live in Mexico". No wspaniały jest to album, wstrzyknął mi się do mózgu na tyle, że aż polubiłem "Memento Mori", choć wcześniej wydawał mi się co najwyżej taki se.
I tak to się teraz ciągnie od jakiegoś czasu - mam już dość, ale nie mogę przestać. "Precious", "Ghosts again", "Enjoy the silence" z transowym rozwinięciem to chyba najczęściej lecące u mnie kawałki ostatnich kilku miesięcy. Jak nie w audio, to z wizją, tak czy siak porywające.
Można by filozoficznie rozkminiać jaki był wpływ śmierci Fletchera na kreatywność Gahana i Gore'a, można by się zastanawiać jak poczucie straty przetworzyli w chęć działania - pytanie tylko, czy takie pytania mają sens, gdy jest się tylko odległym, anonimowym konsumentem ich muzyki? Sam nie wiem, ale cieszy mnie, że "Memento Mori" nie musi być tylko odezwą, by się nakryć prześcieradłem i czekać na nieunikniony koniec, może być też iskierką, która zapala w głowie myśl, że przecież zanim wszystko się skończy, można jeszcze zdążyć zrobić coś naprawdę dobrego.
Dzień przypominania sobie o zespole: Mindrot
Nie wiem zupełnie czemu, ale ta klimatyczna rzeźnia pasuje mi wielce do wiosennej aury: błękit nieba, słoneczko, ciepełko, niespieszny spacer wśród puszczających pąki drzew, ptaszki świergolą* a Mindrot napierdala w słuchawkach.
Może to przez tą nadmierną perkusję. Chwilę myślałem nad przymiotnikiem opisującym grę pałkera, i słowo "nadmierny" leży jak trzeba. Bo przecież ta muza wcale nie jest aż taka ciężka - no oczywiście jest darcie ryja, są gitary, wiadomo, jak to w metalurgii, ale jest też klimat, budowanie atmosfery, delikatne zaśpiewy i pewna powolność. A potem nagle ta perkusja, która aż chce wyjść z głośników, której jest aż za dużo, a człowiek za bębnami chyba czuje większą potrzebę rozładowania tej nabudowanej atmosfery, niż słuchacz ;). No miło się tego słucha czując powiew wiosennej bryzy i promienie słoneczka na twarzy. Najs.
*no tak, jak się ma słuchawki na uszach to nie słychać świergotu, wiem, ale pozwólmy sobie na taką figurę retoryczną ;)
#NowListening #TerazSlucham #music #metal #DzienPrzypominaniaSobieO
dzień przypominania sobie o The Antichrist Imperium. konkretnie o ich trzeciej płycie "Volume III: Satan in His Original Glory" (wcześniejsze dwie jakoś mnie nie wciągnęły).
Jest tu tyle dobra, że nie wiem czy umiem wymienić wszystko: klimat przeplatany z gitarową death/black metalową rzeźnią, różnorodne riffy i precyzyjna perka, progresywne patenty kompozycyjne i melodie, darcie ryja i normalniejsze zaśpiewy, no i kawałki trwające po 5-9 minut. Pewnie niektórzy powiedzą, że produkcja jest zbyt sterylna jak na metal, trudno będzie polemizować, ale akurat tu, moim zdaniem, jest to zaleta - można śledzić każdy dźwięk osobno, a dźwięków jest tu dużo i są dobre :)
https://www.youtube.com/watch?v=NKlC-RhvmQw
#metal #muzykametalowa #deathmetal #blackmetal #muzyka #TerazSlucham #DzienPrzypominaniaSobieO @muzykametalowa@fedigroups.social