Sporo ostatnio myślałem o mediach społecznościowych jako takich. Dochodzę do wniosku, że te w obecnym kształcie przestają mi odpowiadać.

Dopatrywałem się w przestrzeni na ciekawe dyskusje, ale rzeczywistość okazała się tak samo miałka jak zawsze.

Pomimo filtrów, polityka wycieka z kolejnych postów ludzi, których śledzę. Co gorsza, widzę powolne zamykanie się w bańce i postawy/posty antagonizujące tych, co myślą inaczej niż serwerowa większość. To ciągłe wytykanie palcami, oskarżanie innych o bycie nazistami męczy mnie i denerwuje.

Do tego dochodzi problem FOMO, który IMO jest nierozłącznym elementem takich sieci.

Ostatnimi czasy Mastodon oznaczał dla mnie doom scrolling i dużą ilość negatywnych fluidów. Mam dość, jestem zmęczony.

Nie mam nic wartościowego do pisania. Nie ma co śledzić większych ilości osób, bo te również nie mają co przekazać (choć wydaje im się inaczej).

Po tym długim wywodzie - chcę się chyba pożegnać ze społecznością. Nie jest tak, że wszyscy są źli. Niestety, korzystając z mediów społecznych wyciągam więcej negatywów niż pozytywów. Czas ponownie wrócić do życia piwniczniaka.

Konto zostawiam jako placeholder, na pewno przez jakiś czas pozostawię też Patronajta ze wsparciem. Ustawiłem automatyczne kasowanie postów i prawdopodobnie będę tutaj zaglądać bardzo rzadko (lub w ogóle).

Karuzela kręci się dalej, ale beze mnie :)