Elektrine
Log in Register
Paige Chat Timeline Gallery Friends Email Drive DNS Private DNS Domains VPN Kairo Nerve
Remote

Pan Optykon

@panoptykon@c.im
mastodon 4.7.2
  • Open on c.im

Pan Optykon aka Dawid Głownia - kino, Japonia, komiks, archeologia mediów, linki do bloga.

246 Followers
93 Following
50 Posts
Joined November 13, 2022
WWW:
http://pan-optykon.pl
Facebook:
https://www.facebook.com/profile.php?id=100045427088279
Academia.edu:
https://wroc.academia.edu/DawidG%C5%82ownia
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 2mo ago
Tymczasem na blogasku rozpisałem się o książce "Komiksowe dziwadła epoki przełomu". O, tutaj: https://pan-optykon.pl/recenzje/recenzja-komiksowe-dziwadla-epoki-przelomu/
pan-optykon.pl
2
0
1
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 7mo ago

Nie mam co prawda stuprocentowej pewności, ale wydaje mi się, że odkryłem pierwszą wzmiankę o "Gwiezdnych wojnach" w polskiej prasie.

Notka ukazała się w 228. numerze "Życia Warszawy" z 1975 roku, datowanym na 13-14 grudnia.

Warto zwrócić uwagę na to, że tytuł żadnego z wymienianych w tekście filmów nie jest tym, jaki ostatecznie został przyjęty w polskiej dystrybucji ("Wojny gwiazd", "Paszcze", "Spotkania w trzecim wymiarze", "Szkice amerykańskie").

11
0
9
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 6mo ago
Dłubiąc nad artykułem o prasowej recepcji "Gwiezdnych wojen" w Polsce sprzed pojawienia się filmu na polskich ekranach, pochyliłem się m.in. nad tekstem Zygmunta Kałużyńskiego z 51. numeru Polityki z 1978 roku, poświęconym najnowszym produkcjom amerykańskiego kina rozrywkowego, które miał okazję obejrzeć w Londynie. Wśród omawianych przez niego filmów były także "Gwiezdne wojny", o których zakupie do wyświetlania w Polsce informowano w prasie od grudnia 1978 roku. Kałużyński wykazał się tu (nie pierwszy i nie ostatni raz) daleko idącą wrażliwością kulturową, wskazując na problem, na jaki może natrafić film Lucasa w Polce. A jest nim brak odniesienia polskiej widowni, która nie zna utworów, czy w ogóle – obszarów kultury, do której Lucas się odnosi i które, że tak napiszę po polskawemu, nostalgizuje. Toteż odbiór "Gwiezdnych wojen" przez domyślną widownię amerykańską i widownię polską, dla której film ten jest w jakimś przynajmniej zakresie obcy kulturowo, może być odmienny. Tak jak odmienny byłby ich odbiór utworów, które czerpią z polskiej kultury. Jest to refleksja ciekawa. I trafna. Która do pewnego przynajmniej stopniu znalazła potwierdzenie w wynikach kasowych filmu w Polsce – ten cieszył się bowiem powiedzeniem, ale zdecydowanie nie aż takim, jak w USA. Poniżej fragment tekstu dotyczący "Gwiezdnych wojen". ==================== Sensacje science fiction. I te również obejrzymy, bo nasze organy dystrybucyjne postanowiły nabyć „Wojnę gwiazd” i także „Kontakty trzeciego stopnia”, co jest posunię­ciem ryzykownym, bo jak już była mowa, maimy tu do czynienia z kuriosum, do którego brak odniesienia. Idzie o to, że Amerykanie wychowali się na komiksach takich jakk „Flash Gordon”, „Spider-man” czy „Superman”, podobnie jak np. Polak na Sienkiewiczu. Tematy tam występujące są zapewne proste, ale ważniejszy niż treść jest klimat emocjonalny, który wokół nich narósł, zaś bez niego jest się pozbawionym klucza. Gdy ogląda się „Wojnę gwiazd”, doznaje się na przemian satysfakcji estetycznej jak rzadko, ze względu na wizje zaiste magiczne, i zaraz potem następuje scena infantylnie debilna, od której ręce opadają. Inaczej jednak przeżywa film publiczność, która od dziecka styka się z owymi symbolami, z aniołami ze skrzydłami gęsiami lecz w skafandrach i w butach alpinistycznych, zaludniają­cymi planetę Mars, z księżniczką Lolą w stylizowanej koszuli nocnej, trochę „vision du Paradis”, trochę średniowiecze u Disneya, trochę z gołej fotografii w "Playboyu”, która przemyca z galaktyki na galaktykę promień rozpuszczający stal w celu uratowania Królestwa Kosmosu itd. We „Flashu Gordonie” takie kawał­ki są na każdej stronicy i pomysł „Wojny gwiazd” polegał właśnie na tym, by z materiału, który dla Amerykanów oznacza ich dzieciństwo, zrobić kolosalny spektakl we wszystkich kolorach tęczy, co chwyciło wręcz piorunująco. W gruncie rzeczy jest to bajka, ale z tych, któ­rych u nas nie ma wśród książek dla dzieci. Nasza reakcja jest więc cokolwiek głucha, podobnie jak byłaby zapewne u cudzoziemca, gdyby­śmy powołali się na Podbipiętę, Zagłobę, Stańczyka, również postaci nieskomplikowane, które jednak ciągną za sobą bagaż emocjonalny, w gruncie rzeczy niemożliwy do przekazania. Reakcja widza nieprzygotowanego, to może być wzruszenie ramion, i nawet szyderstwo — odruch, który zdarza się, gdy stykamy się np. z nieznanymi wierzeniami religijnymi, wyglądającymi na dziecinny zabobon. ==================== Dane bibliograficzne: Zygmunt Kałużyński, Lokomotywa do kosmosu, "Polityka", 1978, nr 51, s. 11.
9
2
4
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 3mo ago
W 2022 roku na polskim rynku ukazał się świetny komiks szpiegowski „Rapsodia węgierska”. Pod koniec ubiegłego miesiąca do sprzedaży trafiła jego kontynuacja – „Brama Orientu”. Póki co wydawnictwo Kurc trzyma się więc częstotliwości publikacji oryginalnych albumów z serii „Przygody Maxa Fridmana” (te dwa pierwotnie ukazały się kolejno w 1982 i 1986 roku). Mam jednak nadzieję, że to się zmieni. Bo w przeciwnym razie na trzeci tom trzeba byłoby czekać 13 lat. Cóż… Vittorio Giardino nie słynie z tego, że spieszy mu się z wydawaniem kolejnych komiksów. Wręcz przeciwnie. „Brama Orientu” to komiks niełatwy do zrecenzowania (toteż z ciekawością będę śledzić, co napiszą o nim inne osoby, bo jak dotąd zrobił to chyba tylko Patryk Karwowski z Po napisach). Nie dlatego, że trudno go ocenić. Bo to akurat jest proste. To bardzo dobry komiks. A jeśli lubicie historie szpiegowskie, zwłaszcza te w historycznym anturażu, to sądzę, że możecie brać go w ciemno. Chodzi o coś innego. Trudno jest napisać o nim coś, co nie byłoby zlepkiem banałów (świetna warstwa graficzna, misternie skonstruowana intryga, precyzyjny scenariusz, wysoka troska o wierność realiom historycznym), a jednocześnie nie zdradzało zbyt wiele z fabuły. „Ale zaraz, przecież ty często powtarzasz, że gardzisz kulturą strachu przed spoilerami!” – mogą zakrzyknąć osoby śledzące mnie dłużej. No, zasadniczo tak. Aaaale… Istnieją teksty kultury, w przypadku których dyskrecja w zakresie szczegółów intrygi i wątków pobocznych jest wskazana. A „Brama Orientu” jest jednym z nich. Aby to jednak wyjaśnić, trzeba pokrótce nakreślić punkt wyjścia historii. Akcja komiksu rozgrywa się kilka miesięcy po wydarzeniach przedstawionych w „Rapsodii węgierskiej”. Lato 1938 roku zmierza ku końcowi. Do Stambułu przybywa inżynier David Stern, ścigany przez NKWD zbieg ze Związku Radzieckiego. Nie planuje on jednak zostać tam na dłużej, lecz próbuje przedostać się do Francji. Stawia tym samym francuskie władze w kłopotliwej sytuacji – te nie chcą bowiem drażnić świeżego i niepewnego sojusznika (z którym w 1935 roku podpisały francusko-sowiecki traktat o wzajemnej pomocy) w świetle rosnącego zagrożenia dla pokoju w Europie ze strony nazistowskich Niemiec. W kłopotliwej – delikatnie pisząc – sytuacji znalazł się także Fridman, który mniej więcej w tym samym czasie przybył do stolicy Turcji w interesach. Bynajmniej nie związanych z działalnością francuskiego wywiadu – z tą częścią swej przeszłości nie chce on mieć już nic wspólnego. Sęk w tym, że jego tożsamość i przeszłość są dobrze znane są także innym wywiadom, co sprowadza na niego podejrzenie działającej w Stambule siatki agentów NKWD i ich mocodawców. Przypuszczam, że moje problemy z napisaniem recenzji „Bramy Orientu” bledną w porównaniu z wyzwaniem, przed jakim stanął Giardino, przymierzając się do stworzenia kontynuacji „Rapsodii węgierskiej”. Bo jak przebić tak wyborny komiks szpiegowski? Lub chociaż mu dorównać? Na pewno nie mógł powtórzyć fabularnej wolty z pierwszego albumu, w którym okazało się, że Fridman od samego początku zarzuca wędkę na czerwonego łososia – intryga, którą próbował rozwikłać, była tylko zasłoną dymną, mającą odciągnąć uwagę francuskiego wywiadu od planowanego przez nazistów anszlusu Austrii. Mógł za to podążyć za myślą, że dobry sequel to z grubsza to samo, co w oryginale, tylko więcej. Obrał jednak przeciwny kierunek. Drugi album jest nie tylko o jedną trzecią krótszy od pierwszego (62 strony właściwego komiksu), ale i skala szpiegowskiej rozgrywki jest mniejsza. Tym razem aktywną rolę odgrywają w niej tylko wywiady francuski i radziecki – naziści pozostają w tle, jako punkt odniesienia, widmo wojny wiszące nad światem. Trudno tu nawet mówić o konwencjonalnie rozumianej intrydze szpiegowskiej, jako że właściwie od samego początku wiadomo, o co toczy się gra. Stern próbuje dostać się do Francji, NKWD – go dopaść, francuski wywiad – pozbyć się z rąk gorącego kartofla, zaś Fridman – wykaraskać się z tego śmiertelnego galimatiasu. I nie ma w tym nic złego. Bo suspens wynika tu z obserwowania, kto dopnie swego, oraz z odkrywania tożsamości i intencji postaci drugoplanowych. W ten oto sposób – po czterech akapitach – mogę w końcu przejść do wyjaśnienia, dlaczego akurat w przypadku „Bramy Orientu” wolę nie zdradzać zbyt wielu szczegółów fabuły. Najprostszą odpowiedzią byłoby, że im mniej o niej wiemy, sięgając po komiks, tym większa będzie przyjemność płynąca z jego lektury. Ale takie wyjaśnienie niewiele mówi. Rozwinę więc, kapitulując przed banałem. A właściwie – zanurzając się w nim po czubek głowy. Wiem, że metafora, w myśl której jakiś utwór jest niczym puzzle czy inna układanka, którą próbujemy złożyć krok po kroku, wyłapując i analizując kolejne informacje, jest – zwłaszcza w przypadku intryg szpiegowskich i kryminalnych – już dawno zarżnięta. Ale cóż poradzić, skoro taka jest właśnie „Brama Orientu”. CD w komentarzu.
2
0
1
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 6mo ago

Dlaczego tak się szczerzę po polsku? Bo w końcu trafiła do mnie książka "Conan sp. z o.o. Polscy ilustratorzy i projektanci okładek książek fantastycznych w Polsce okresu transformacji (1985–1995)" autorstwa Patryka Moglinickiego, wydana nakładem Wydałem.

Powstaniu książki kibicowałem od kilku lat – od chwili, gdy Patryk poinformował na Instagramie, że taki projekt chodzi mu po głowie. To, że udało mu się dowieźć przedsięwzięcie do końca, cieszy mnie tym bardziej, że mogłem dołożyć do niego skromną cegiełkę jako redaktor merytoryczny.

Ale na tym powody do radości się nie kończą. Oto bowiem już w przyszły wtorek będę miał przyjemność poprowadzić spotkanie autorskie z Patrykiem we wrocławskiej księgarni Tajne Komplety. A jeśli macie do autora jakieś pytania w związku z tą publikacją i pracami nad nią, dajcie znać w komentarzach. Postaram się mu je zadać i odnotować odpowiedzi tak, by mogły je poznać także osoby, które nie wezmą udziału w spotkaniu.

Na dniach pokażę tu przykładowe strony z książki. Muszę tylko przemyśleć które, bo wybór nie jest łatwy, ze względu na dużą liczbę informacji i ładnych reprodukcji okładek.

Rekomenduję, polecam, zachęcam do zakupu i informowania o publikacji przyjaciół, znajomych i obce osoby.

5
0
5
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 6mo ago

W moim rankingu twórców filmowych, co to jak już mieli pomysł na film, to się w tańcu nie certolili, wysoko plasują się twórcy komedio-horroru "Chcę cię ugryźć" ("Kamitsukitai", 1991, Shūsuke Kaneko).

Film bowiem zaczyna się od fikcyjnego materiału z telewizyjnego programu informacyjnego, w którym donoszono, że zgładzony w wyniku rewolucji 1989 roku prezydent Rumunii, Nicolae Ceaușescu, zlecił badania nad krwią Drakuli, a w zawierusze towarzyszącej przewrotowi politycznemu jedyna próbka rzeczonej krwi zaginęła.

Materiał ten zawiera zarówno sceny zrealizowane na potrzeby filmu, jak i archiwalne materiały z rewolucji, w tym kadr ze zwłokami Ceaușescu.

Później w filmie krew trafia do Japonii, gdzie w wyniku pomyłki zostaje użyta podczas operacji potrąconego przez samochód pracownika firmy medycznej, a ten po roku powraca do życia w postaci wampira. I dzieją się rzeczy.

4
1
5
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 2mo ago
Na stare lata uzupełniam braki w domowej biblioteczce książeczek z obrazkami. I tak oto niedawno trafiła do mnie "Wyspa Burbonów. Rok 1730", na którą polowałem (w cenie nieurągającej rozumowi i godności człowieka) od roku. Po części ze względu na Trondheima, po części z racji tematyki. Fajnie się komponuje z (niestety nieukończonym, zarówno u nas, jak i w ogóle) "Piratem Izaakiem" i dość świeżą "Republiką czaszki" od wydawnictwa Lost In Time. No i mam pytanie do Was. Możecie polecić coś wartego uwagi wydanego w Polsce w tematyce pirackiej, w mniejszym stopniu – marynistycznej? Preferowałbym rzeczy niegłupie i/lub ciekawe wizualnie, ale mogą być stricte przygodówki jeśli to przygodówki pierwszej próby. W przyszłości na pewno chciałbym rozejrzeć się za zbiorczakami "Bruce'a J. Hawkera", nieco dalej na liście jest też "Wilk morski" od wydawnictwa Mandioca.
1
0
1
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 2mo ago
Wróciłem niedawno do wspaniałego komiksu/eksperymentu Matta Maddena pod tytułem "99 Ways to Tell a Story: Exercises in Style" z 2005 roku. A dziś pomyślałem, że znajdzie się tu przynajmniej kilka osób, które projekt może zainteresować. Rzecz jasna – jeśli go nie znają. Wiem, że peja śledzi przynajmniej jeden miłośnik Maddena (Irku, juhu!). Madden podjął się przeniesienia na grunt komiksu eksperymentu literackiego, który ponad pięćdziesiąt lat wcześniej zrealizował w książce "Exercices de style" Raymond Queneau (książka ukazała się w Polsce w 2005 roku jako "Ćwiczenia stylistyczne", w przekładzie Jana Gondowicza). Tak jak Queneau, Madden wymyślił krótką, prostą historyjkę, a następnie opowiedział ją na 99 różnych sposobów. W przypadku francuskiego pisarza była to opowiastka o dwóch przypadkowych spotkaniach, czy raczej – minięciach się, z nieznanym mu mężczyzną (najpierw w autobusie, później na dworcu). W komiksie natomiast jest to scenka, w której Madden odchodzi od laptopa, by wziąć coś w lodówki, lecz po drodze rozprasza go pytanie jego żony o godzinę, przez go, gdy komiksiarz staje przed lodówką, nie pamięta, co chciał z niej wziąć. Historyjkę tę Madden przedstawia na początku komiksu, zaraz po przedmowie, w jej domyślnej, wzorcowej postaci (nazywa tę wersję "Template") – pozornie neutralnej stylistycznie i narracyjnie, choć tak jak i on wiemy, że już ta wersja jest efektem licznych wyborów kreatywnych. A następnie eksperymentuje z tym pomysłem, na różne sposoby – opowiada dokładnie tę samą historię w różny sposób (z perspektywy bohatera, jego żony, lodówki; w ośmiu kadrach, w jednym, w trzydziestu; wyłącznie w poziomych lub pionowych kadrach), bierze oryginalny układ karów i dialogi, by opowiedzieć inną historię, stylizuje historyjkę na różne gatunki i twórców (komiks grozy z lat 50. ubiegłego wieku, manga, romans, Rodolphe Töpffer, Robert Crumb, Jack Kirby, George Herriman). Wspaniała to rzecz. Jeśli macie wątpliwości, to możecie przekonać się na podstawie załączonych plansz.
1
0
0
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 6mo ago
Radosław Bolałek z wydawnictwa Hanami napisał mi jakiś czas temu, że ma coś, co może mi się przydać do "Historii sztuki w komiksie", po czym przesłał dwa tomy "Przypadku Darwina". Niby fajnie, bo chętnie przyjmuję sugestie, gdzie znajdę coś do cyklu, ale teraz jest presja... Bo co będzie, jeśli nic nie wypatrzę? Jakiż wstyd przed Radosławem. A teraz także przed Wami, skoro właśnie zdradziłem się, że będę szukał. Co prawda okładka drugiego tomu ma wajb "Nocnych marków" Edwarda Hoppera, ale zakładam, że na tym się nie kończy. No cóż, zobaczy się. A skoro już pokazuję okładki dwóch tomów serii, które jak dotąd ukazały się w Polsce, od razu napiszę coś o serii i fajnej inicjatywie wydawcy. Tomów jeszcze nie czytałem, więc jeśli chodzi o fabułę serii, to ograniczę się do kopiuj-wklejki opisu wydawnictwa: "Uratowana podczas ataku organizacji terrorystycznej “Ruch Wyzwolenia Zwierząt” (ALA) szympansica, rodzi pół-człowieka pół-szympansa – tzw. “humanzee”, Charliego. 15 lat później, wychowywany przez ludzkich rodziców Charlie idzie do liceum, gdzie spotyka dziewczynę, Lucy. Chociaż początkowo wzbudza ciekawość, to ze względu na swoją odmienność staje się obiektem drwin, a nawet agresji. Co więcej, jako wegetarianin, jest kojarzony z ALA, która się radykalizuje. Członkowie tej organizacji chcą wciągnąć Charliego w działania terrorystyczne". Swoją drogą – kusi, by sprawdzić, w ilu polskich recenzjach pojawiła się wariacja myśli, że oto mamy do czynienia z japońskim komiksem eksperymentującym z koncepcją uczłowieczania małpy, jak u Papcia Chmiela. Obstawiałbym, że gdzieś się pojawiła. Ale niekoniecznie – możliwe, że odbiorcy Tytusów, Romków i A'Tomków i współczesnej mangi to grupy niezazębiające się. Ale stop, bo już za daleko odpływam. Wróćmy do sygnalizowanej wcześniej fajnej inicjatywy wydawcy. Otóż wydawnictwo Hanami udostępniło na swojej stronie cyfrową wersję pierwszego rozdziału polskiego wydania mangi. Liczy 58 stron, więc całkiem sporo, i, jak sądzę, daje dość dobry ogląd na to, czy całość będzie w stanie nas (Was, ich, kogokolwiek), zainteresować. Tu link: https://wydawnictwo.hanami.pl/przypadek-darwina-rozdzial-1/ A teraz pozostaje mi tylko przemyśleć, co zrobić, jeśli nie uda mi się w komiksie znaleźć nic do historiosztukowokomiksowego cyklu.
wydawnictwo.hanami.pl
3
2
1
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 5mo ago

Po ponad tygodniu od pierwszych zapowiedzi na platformach YouTube i Spotify wylądował najnowszy odcinek "Pogaduch Komiksowych".

Tym razem rozmawialiśmy o "Mglistym wymiarze" Richarda Corbena (co to jest królem komiksów, jak szczupak jest królem rzek), wydanym w Polsce w 2024 roku przez Kulturę Gniewu.

A rozmawialiśmy w nieco rozszerzonym składzie, ponieważ do stałej ekipy (ja, Marta Falkowska Comics, Paweł z Wypisz, wymaluj - subiektywnie o komiksach i Szymon z Kosa Kulturalna), dołączył Maciej Pałka – twórca komiksowy, edukator i, jak sam podkreślił, youtuber, a zarazem, a w kontekście tego spotkania – przede wszystkim, admirator Corbena.

Zachęcam do odsłuchu/obejrzenia.

Tu YouTube: https://www.youtube.com/watch?v=ZRsICP5is8U.

A tu Spotify: https://open.spotify.com/episode/4UKD1iTgg4WRqLxsErpzEM.

P.S. Dopiero podczas uploadu materiału zorientowałem się, że mamy mały jubileusz, ponieważ to nasza dziesiąta rozmowa.

2
1
1
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 5mo ago

Ostatnio mam na głowię trochę spraw, wskutek czego nieco zapuściłem profil. Mam nadzieję, że to wkrótce się zmieni.

Tymczasem po niemal miesiącu wróciłem do myśli, że scena w sklepie z płytami z "Amerykańskiego żigolaka" ("American Gigolo", 1980, Paul Schrader) we wprawnych rękach może być doskonałą bazą templatek do memów.

Moje sprawne nie są, ale i tak podzielę się jednym z memesków.

2
0
1
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 6mo ago

Przedostatni wpis, z materiałem z "Życia Warszawy" z 1975 roku, wzbudził spore zainteresowanie. Szczególne wrażenie zrobił tytuł, pod którym figurują nim "Szczęki" ("Jaws", 1975, Steven Spielberg), czyli "Paszcze".

A wiecie, jakim polskim tytułem produkcji Spielberga posłużono się w recenzji w "Filmie", w dziale "Z ekranów świata"?

Otóż: "Paszcza".

Dane bibliograficzne: Tadeusz Sobolweski, Paszcza, „Film”, 1975, nr 50, s. 21.

3
0
3
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 6mo ago

Szanuję twórców trylogii filmów o wojownikach ninja wytwórni Cannon z lat 1981-1984 za to, że nie odgrzewali dwa razy kotleta, tylko każdorazowo robili z tą materią coś innego.

W pierwszym filmie mieliśmy białasa, który dokonał zawłaszczenia kulturowego, zostając ninja, a później pokonał niezadowolonego z tego faktu japońskiego przedstawiciela tej profesji. W drugim zaś głównym bohaterem był już japoński ninja, który stawiał czoła amerykańskimi gangusami. Natomiast w trzecim duch ninja opanował tancerkę-instalatorkę sieci telefonicznej, by zemścić się policjantach, którzy go zastrzelili.

Tu możecie zobaczyć fragment pierwszego filmu – "Wejścia ninja" ("Enter the Ninja", 1981, Menahem Golan) – w którym ninja w cywilu spuszcza łomot licznej grupie przeciwników, po czym znęca się nad inwalidą. Ale ten ostatni zasłużył.

2
2
2
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 6mo ago

Z historii marketingu filmowego.

W takim pokazie filmu "Rasputin: Szalony zakonnik" ("Rasputin: The Mad Monk", 1966, Don Sharp), co to na wejściu dostaje się sztuczną brodę, to bym wziął udział. Nawet biorąc pod uwagę to, że film jest w najlepszym razie taki se (aczkolwiek Lee wspaniały).

2
1
2
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 6mo ago

Ufff... Po (kolejnym) dłuższym okresie wytężonej pracy, wskutek którego sociale poszły w dużej mierze w odstawkę, postawiłem ostatnią kropkę w anglojęzycznym artykule poświęconym recepcji "Gwiezdnych wojen" w polskiej prasie przez wprowadzeniem filmu na polskie ekrany.

Wyszło 40 439 znaków.

Teraz pozostaje czekać na opinię redaktorów tomu i recenzentów. A jeśli artykuł zostanie przyjęty, to na rozpoczęcie i zakończenie prac redakcyjnych. A później na resztę procesu wydawniczego. I tak oto tom może ukaże się pod koniec roku. Ale bardziej prawdopodobny jest przyszły rok, by publikacja tomu korespondowała z 50 rocznicą premiery "Gwiezdnych wojen".

2
0
2
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 5mo ago

Być może zidentyfikowałem pierwszy przypadek polskojęzycznego tekstu wpisanego w dymki kadrów z komiksów o Supermanie.

Nie w polskiej publikacji, lecz w polskojęzycznym amerykańskim periodyku.

A konkretnie w artykule Leo Janosa "W obronie komiksów" zamieszczonym w 92. numerze czasopisma "Ameryka" z 1966 roku.

1
0
1
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 6mo ago
Replying to
1
0
0
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 6mo ago
Replying to
1
0
0
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 6mo ago

Mam dla Was jeszcze jeden archiwalny materiał prasowy. Znacznie młodszy od poprzedniego, bo z 1992 roku.

Wtedy to "Prawo i Życie", słowami Janusza Tycnera, żegnało się z Supermanem. Czyli donosiło o crossoverze "Śmierć Supermana" ("The Death of Superman"), w którym to, na niezbyt długi czas, wydawnictwo DC uśmierciło swego flagowego herosa.

Polscy czytelnicy, jeśli nie chcieli sięgać po zagraniczne publikacje, musieli na lekturę tej historii czekać do 1995 roku, kiedy ukazała się na łamach "Supermana" TM-Semic.

Dane bibliograficzne: Janusz Tycner, Był nam wspaniałym kolegą, "Prawo i Życie", 1992, nr 39 (1447), s. 12.

1
0
1
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 7mo ago

Z historii sztuki w komiksie.

Na dole: Arnold Böcklin, "Wyspa umarłych" ("Die Toteninsel"), wersja piąta, 1886.

U góry: "Les Écluses du ciel", t. 4: "Avalon", 1988, scen. Rodolphe, rys. i tusz François Allot.

1
0
1
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 5mo ago

Nieśmiało przypominam, że dziś o 18:00 we wrocławskiej księgarni Tajne Komplety rozpocznie się spotkanie autorskie z Patrykiem Moglinickim, poświęcone książce "Conan Sp. z o. o.: Polscy ilustratorzy i projektanci książek fantastycznych w Polsce okresu transformacji (1985-1995)".

Jeśli temat Was interesuje, a będziecie w okolicach, to zachęcam do zajrzenia.

0
0
1
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 6mo ago

Jeden ninja powie "tak", drugi "nie".

Czyli: "Ninja 3: Dominacja" ("Ninja III: The Domination", 1984, Sam Firstenberg).

0
0
1
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 3mo ago
Dziś w historii sztuki akcent polski. Ale w innej formie niż zwykle. Bo oto zagranicznik (a konkretnie: Belg) cytuje dzieło polskiego artysty. Żałuję, że odkryłem to dopiero teraz, ponieważ w lutym miałem wykład online poświęcony historii sztuki w komiksie zorganizowany przez Muzeum Narodowe w Warszawie, które ten obraz w swojej kolekcji, więc pokazanie tego zestawienia byłoby fajnym akcentem. Cóż. Bywa. Zygmunt Andrychiewicz, "Śmierć artysty. Ostatni przyjaciel", 1901. "Les Aventures de Tintin", t. 6: "L’Oreille cassée", 1937, scen., rys. i tusz. Hergé.
0
0
0
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 6mo ago
Replying to
@brie Zasadniczo się zgadzam, ale myślę, że można też postawić kropkę po "najwspanialszy".
0
0
0
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 3mo ago
Wtem! Bez zapowiedzi na YouTube'a i Spotify wleciała kolejna odsłona quizu na podstawie niemal czterdziestoletniej książki autorstwa Piotra Kasprowskiego pt. "500 zagadek z fantastyki i science fiction". Jeśli zdarzyło Wam się obejrzeć którąś z poprzednich odsłon, to wiecie, że już wcześniej bywało niełatwo. Tym razem zabraliśmy się za (jeszcze) trudniejsze kategorie. Toteż jeśli chcecie oszczędzić sobie widoku ciągłego lądowania przez nas na tarczy, to przeskoczcie od razu do drugiej kategorii poświęconej kosmicznemu cimcirimci. Ale jeśli chcecie podjąć wyzwanie i sprawdzić, czy Wam poszłoby lepiej, to zachęcam do oglądania od początku. Tym razem, ze względu na wysoką trudność kategorii, zmieniliśmy formułę zabawy, zarzucając formułę drużynową. Uczestnicy mierzą się z pytaniami Kasprowskiego wspólnymi siłami, bez punktacji i z licznymi podpowiedziami. W tej odsłonie zabawy udział wzięli: Bartek Burzyński (Pora Imperatora, Burzol z Dantooine), Damian Lesicki i Jacek Murawski (Ryjówka - Blog Wszechkulturowy), Konrad Wągrowski (Kolorowe zeszyty. Niedzielni krytycy komiksów, Esensja), Paweł Dembowski i – debiutujący - Grzegorz Wiśniewski. Zachęcam do rzucenia okiem i uchem. Tu YT: https://www.youtube.com/watch?v=JozHlaTI7fM/ A tu Spotify: https://open.spotify.com/episode/6Cy8OUltwwd188xdxc9eki
0
0
1
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 5mo ago
Replying to
@DoomHammerNG@mastodon.social: Kiedyś wrzucałem nagrania na archive.org, ale tam nikt nie zaglądał, więc zarzuciłem to. Niemniej - jest to opcja do rozważenia. Polecasz jakąś?
0
1
0
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 2mo ago
No więc odświeżyłem sobie po mniej więcej ćwierćwieczu "Drapieżców" ("Ravenous", 1999, Antonia Bird). Czyli ten horror łamany przez czarną komedię o kanibalach z akcją osadzoną w XIX wieku w górach Sierra Nevada (za które robią tu słowackie Tatry). Gdy widziałem go po raz pierwszy, miałem wrażenie, że trochę przypomina filmy o wampirach. Dziś sam nie mogę się nadziwić ówczesnemu sobie, że poprzestał na "trochę". Bo to jest totalnie film o wampirach, tylko z kanibalami zamiast wampirów. Znalazło się tu nawet miejsce dla chrześcijańskiego kontekstu mitologii wampirycznej, czyli krwi jako źródła życia wiecznego i zestawienia picia krwi przez wampiry z piciem krwi Chrystusa w ramach Eucharystii. Tyle że tutaj jest to zestawienie jedzenia ludzkiego mięsa ze spożywaniem ciała Chrystusa (bez żadnych niedomówień, pada to otwartym tekstem). Co działa nawet lepiej. Wciąż mi się podoba. Teraz nawet doceniam film bardziej, wiedząc, jaki pierdolnik był na planie. Dość powiedzieć, że Antonia Bird była trzecią osobę pełniącą na nim funkcję reżyserską – po tym, jak wywalono dwie poprzednie.
0
0
1
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 5mo ago

W historii sztuki w komiksie. Ponownie "Grandville".

Wielokrotnie pisałem i opowiadałem o swoim uwielbieniu dla tej serii. I pewnie jeszcze wiele razy to zrobię. Bo jak nie lubić komiksu, w którym można znaleźć taki wspaniały ukłon w stronę Rousseau i jego tygrysa.

Henri Rousseau, "Tygrys podczas burzy tropikalnej" ("Tigre dans une tempête tropicale"), 1891.

„Grandville”, t. 5: Force Majeure, 2017, scen., rys. i tusz Bryan Talbot.

0
0
1
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 2mo ago
Wczoraj wróciłem po latach do komiksowej adaptacji "Odysei" autorstwa Jacques'a Loba i Georges'a Picharda. Adaptacji pod względem przedstawionych w niej wydarzeń i ich kolejności dość wiernej, lecz z twistem. Jest to bowiem wizja tej historii mocno dänikenowska. Znaczy: helleńskie bóstwa są w niej kosmitami, a wszelkie nadnaturalne elementy historii tłumaczy się pozaziemską zaawansowaną technologią. A żeby było jeszcze ciekawiej – stylówy bóstw są nieziemskie (wink, wink). Nieco ponad stustronicowy komiks publikowany był początkowo – od 1968 roku – w formie seryjnej (pod tytułem "Ulysse"). W latach 1974-1975 we Francji ukazały się dwa wydania zbiorcze, w których zebrano całą historię. Anglojęzyczna wersja pierwszego tomu została wydana w USA w 1978 roku pod szyldem "Heavy Metal Presents" (już jako "Ulysses"). Amerykańscy czytelnicy na całość musieli czekać do 1992 roku, kiedy to NBM Publishing wypuściło oba tomy w linii wydawniczej "Eurotica" (w nowym przekładzie). O ile wersja od NBM była, jak i oryginalna, czarno-biała, o tyle w wydaniu Heavy Metal na komiks naniesiono kolory. W Polsce komiks jak dotąd się nie ukazał (i raczej wątpię, by miał kiedykolwiek się ukazać, choć kto wie?). W ogóle zresztą jak dotąd wydano u nas żadnego tytuł współtworzonego przez Picharda, jednego z mistrzów francuskiego komiksu erotycznego. Lob miał nieco więcej szczęścia – w 2020 roku nakładem wydawnictwa Kurc ukazał się pierwszy tom serii "Snowpiercer" ("Le transperceneige"), do którego napisał scenariusz (kontynuacje, tworzone już po jego śmierci, miały innych scenarzystów). Powrót do "Odyseusza" (że tak sobie spolszczę tytuł) był bardzo przyjemny. Ponownie bawiłem się jak prosię, delektując się tym, jak Lob i Pichard przetworzyli tę historię. A także samymi planszami Picharda (choć z jego rzeczy wciąż najbardziej lubię "Paulette"). Na załączonych planszach możecie zobaczyć, jak prezentuje się komiks. Dobrałem je tak, by było jak najwięcej postaci z "Odysei" w wariancie kosmicznym.
0
0
1
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 6mo ago
Replying to
0
0
0
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 6mo ago

Kilka dni temu pisałem, że w końcu obejrzałem "Amerykańskiego żigolaka" ("American Gigolo", 1980, Paul Schrader).

Dziś natomiast mam pytanie do osób, które ten film widziały i jako tako pamiętają swój odbiór. A konkretnie odbiór finału, bo o jego interpretację mi się rozchodzi.

Schrader cytuje w nim zakończenie "Kieszonkowska" ("Pickpocket", 1959, Robert Bresson), zarówno pod względem treści końcowych scen, jak i ich formy. Przy czym w "Amerykańskim żigolaku" forma ta– zwłaszcza montaż – znacząco odbiega od reszty filmu.

Stąd też finał filmu można zinterpretować jako fantazję – szczęśliwe zakończenie sprawy, o którym bohater i kibicująca mu widownia mogą tylko pomarzyć, niemożliwe do zaistnienia w świecie, jaki został odmalowany we wcześniejszych partiach filmu.

No i zastanawia mnie, na ile powszechna jest to interpretacja. Jak to u Was wyglądało?

0
0
2
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 6mo ago
Replying to
@blejamichal@mastodon.social A co jeśli to twórcy plakatów z Ghany inspirowali się Burym? :)
0
1
0
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 5mo ago
Replying to
@maladictus Kłopot w tym, że jest trudno dostępny. Sam oglądałem kiedyś na vhs-ripie, a te screeny pochodzą z hd-ripa z telewizji...
0
0
0
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 2mo ago
Z historii sztuki w komiksie. Co prawda seria "Requiem. Rycerz wampir" nie jest warta papieru, na którym jest drukowana*, ale Ledroit dość ładnie ukłonił się w niej "Wyspie umarłych" Böcklina. Czyli: Arnold Böcklin, Wyspa umarłych (Die Toteninsel), wersja piąta, 1886. „Requiem, chevalier vampire”, t. 6: Hellfire Club, 2005, scen. Pat Mills, rys. i tusz Olivier Ledroit. „Requiem, chevalier vampire”, t. 12: La Chute de Dracula, 2024, scen. Pat Mills, rys. i tusz Olivier Ledroit. P.S. Serię wydaje w Polsce Scream Comics. Jej szósty tom zawiera trzeci tom polskiego wydania z 2024 roku. Dwunasty jeszcze się w Polsce nie ukazał. Teoretycznie powinien wejść w skład szóstego tomu, ale od wydania piątego minął prawie rok, więc nie wiem, czy seria jest kontynuowana.
0
0
0
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 6mo ago
Replying to
@PanNindyk@wspanialy.eu Jeszcze nie zacząłem szukać :).
0
0
0
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 6mo ago
Replying to
@Aegewsh@101010.pl Ano, miło się przegląda - wracają wspomnienia.
0
0
0
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 6mo ago
Replying to
0
0
0
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 6mo ago
Replying to
0
3
0
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 7mo ago

W 43 roku n.e. cała Brytania została podbita przez Rzymian. Cała? Nie! Jest taka jedna kraina, która zwycięsko stawia opór najeźdźcom. Niewielka osada Nevergivup otoczona ośmioma rzymskimi obozami warownymi – Harmoniu, Cranium, Premium, Pandemonium, Rostrum, Aquarium, Laudanium i Maximum. Osada zdolna jest stawiać opór Rzymowi dzięki dającemu ogromną siłę wywarowi przygotowanymi przez druida Hokus Pokusa, a także odwadze zamieszkujących ją brytońskich wojowników, z których najmężniejsi są sprytny Little Fred i jego korpulentny przyjaciel Big Ed.

Brzmi znajomo, ale nie do końca? Trochę jakby Asteriks? Historia podobna, ale miejsce i czas akcji oraz imiona postaci nie te?

Powyżej nakreśliłem Wam punkt wyjścia pierwszego brytyjskiego wydania "Asteriksa", w którym to wydawca zdecydował się na lokalizację francuskiego komiksu.

Komiks ukazywał się na łamach magazynu "Valiant", od numeru 59. z 16 listopada z 1963 roku do 79. z 4 kwietnia 1964 roku i był nie tylko zlokalizowanym, ale i znacznie skróconym przedrukiem historii z albumu "Przygody Gala Asteriksa". Każdy numer magazynu zawierał jedną kolorową stronę z przygodami dzielnych Gal... Brytów. Łącznie ukazało się 21 takich stron. Pierwsze dziesięć epizodów nosiło tytuł "Little Fred and Big Ed", zaś ostatnie 11 "Little Fred", uzupełniony o podtytuł "The Ancient Brit With Bags of Grit", co wynikało z tego, że Obe... Big Ed znikał z historii w dziesiątym epizodzie i powracał dopiero w jej przedostatnim kadrze.

Ciekawostka na marginesie (ciekawostki): Lokalizacja komiksu była niekonsekwentna, ponieważ, jak wspominałem, akcja rozgrywa się w 43 roku n.e., a więc za rządów cesarza Klaudiusza, tymczasem w komiksie występuje Juliusz Cezar, który został zabity w 44 roku p.n.e.

Na załączonym skanie możecie zobaczyć pierwszy epizod komiksu.

0
0
2
0
Open post
Pan Optykon @panoptykon@c.im
· 7mo ago

Zdjęcie jest słabej jakości, bo to nie najlepszy skan z gazety, ale uznałem, że i tak warto pokazać.

Pokazy "Imperium kontratakuje" w białostockim kinie Ton (działającym do dziś) w 1984 roku.

Fotografia, autorstwa Krzysztofa Świderskiego, ilustrowała tekst opublikowany w "Gazecie Współczesnej" z 5 stycznia 1984 roku.

0
0
1
0
Back
313k7r1n3
Elektrine

Tor hidden service

elekhj7afj4qnrr4yd3bkzslsyo5jgfxw3orgjkhlcxifueodybyiiad.onion

I2P eepsite

j6b6cyk6gjmepjih7jjadxgxvvf3lzzujljuu2v4biemzpg3naya.b32.i2p

Platform

  • Email
  • Chat
  • Timeline
  • VPN
  • DNS

Company

  • About
  • Contact
  • FAQ
  • Lite (no JS)

Legal

  • Terms of Service
  • Privacy Policy
  • Transparency Report
  • Report Abuse
  • Warrant Canary
  • VPN Policy

Support

  • support@elektrine.com
  • Report Security Issue
Mail client setup IMAP mail.elektrine.com:993 POP3 mail.elektrine.com:995 SMTP mail.elektrine.com:465
© 2026 Elektrine. All rights reserved. Server: 23:03:42 UTC